ruchomaty vs. lapowka – sposób na e-biznes?

Przyglądając się całej tej wojnie, którą prowadzą Beneficjenci (niedoszli) z PARPem oraz nazwom niektórych firm składających wnioski na działanie 8.1 POIG przypomniała mi się opowiastka (bo jakby tak popatrzeć na te listy, to zdarzają się projekty identyczne, nazwane tylko trochę inaczej):

Pewna firma miała za zadanie napisać ofertę na usługi dla centrali Ruchu (to ci od sieci kiosków). Przetarg publiczny, mnóstwo załączników, trzeba było opisać dokładnie oferowane rozwiązanie itp. Ludzie piszący ofertę stwierdzili, że opisywana problematyka podobna jest do tego, co niedawno oferowali w pewnym banku. Zrobili więc zgrabne CTRL_C, CTRL_V i dla pewności jeszcze pozamieniali za pomocą CTRL_F wszystkie słowa “bank” na “Ruch”. Nieco się zdziwili gdy po otwarciu ofert, przewodniczący komisji zapytał: “panowie, czy możecie wyjaśnić co to są Ruchomaty?” (znalezione gdzieś w sieci)

Oczywiście większość w/w firm będzie chciała prowadzić swój biznes z nastawieniem na sensowność realizacji i chęć osiągnięcia zysku – ale czy wszyscy? Ciekawe ile projektów, pomysłów będzie chciało udostępniać te same usługi? Powstaną dziesiątki, jeśli nie setki serwisów, które będą miały za zadanie wyciągnąć z rynku każdy po minimum milion złotych (przecież wszystkie projekty z działania 8.1 POIG mają być rentowne). Oczywiście większość to abonamenty, mikropłatności, etc. Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, żeby znalazło się tyle nisz do zagospodarowania. Choć są takie, które…

Ponieważ jestem posiadaczem domeny lapowka.pl, a przy okazji chciałbym skorzystać z dotacji, to przyszedł mi iście szatański pomysł. NIEZAGOSPODAROWANA NISZA!!! Może powinienem napisać projekt z Łapówkomatami – system ułatwiający przekazanie urzędnikom w różnych urzędach przekazywania drobnych kwot “za załatwienie spraw”. Może, gdyby wniosek był dobrze napisany, to otrzymałbym też kilkaset tysięcy złotych na jego realizację. Byłby przecież INNOWACYJNY w skali światowej – nie istnieje taki elektroniczny system przecież:).
A jakby taki system wprowadzić na rynki niektórych krajów rozwijających się? To dopiero biznes!

Już zaczynam poszukiwania współpracowników! Też chcę dotację dla siebie!:)

PARP – kolejne kolejki

Dowiedziałem się, że od kilku dni ustawiona jest (tym razem pod PARPem – na ul. Pańskiej w Warszawie) kolejka zainteresowanych złożeniem wniosku na działanie 3.1 POIG.

Tu można więcej o tym działaniu poczytać:

http://poig.parp.gov.pl/index/index/621

Ogólnie dotyczy powoływania Inkubatorów Przedsiębiorczości.

Niedawno (bo w październiku 2009 roku) kolejka ustawiała się pod siedzibą RIFu w Warszawie. Były telewizje, gazety. Ciekawe jak będzie tym razem. Wieczorem (w niedzielę – dzisiaj) dzwoniła do mnie przemiła Pani redaktor z Dziennik Gazeta Prawna z kilkoma pytaniami odnośnie działania 8.1 POIG. Nie zdawała sobie sprawy o problemie z 3.1. Będzie dym? Sytuacja po raz kolejny zakrawa o absurd…

PARP znów obiecuje

Rozpętała się burza wokół tego czy PARP może zmieniać zasady gry podczas lub po złożeniu wniosków o dofinansowanie w ramach rundy aplikacyjnej.

Sam nie mam zdania – racje są po obu stronach. Martwi mnie jednak podejście niektórych “rządzących” naszym krajem. Tak się przedsiębiorczości nie pomaga.

Zapraszam do obejrzenia materiału udostępnionego przez TVN.CNBC:

http://www.tvn24.pl/-1,1646279,0,1….

sprzedawanie metodą “na klienta”

Kilka dni temu trafił do mnie klient zainteresowany moimi usługami. Poszukiwał dobrego doradcy – przedstawił swoje “biznesy”, ile i na co potrzebuje pieniędzy – wszystko w ramach wsparcia unijnego.

Podczas rozmowy miałem wrażenie lekkiego wymuszenia tego o czym opowiadał, ale pomyślałem – może ma taki sposób bycia. Każdy ma swój temperament (albo jego brak). Wyraził zainteresowanie jednym z produktów – umówiliśmy się więc na kontakt email – poprosił o przesłanie wzoru umowy. Umowę wysłałem i cisza. Po kilku dniach przypomniałem się. Ku mojemu zaskoczeniu – Klient zadzwonił i poprosił o ponowne przesłanie umowy, gdyż jej nie dostał. A przecież na 100% umowę wysyłałem (co później sprawdziłem).

Okazało się, że zadzwonił w zupełnie innym celu. Spytał czy mam doradcę finansowego i chciał mi sprzedać swoje usługi, ponieważ… pracuje w firmie doradztwa finansowego (oszczędzę nazwę firmy – zaczyna się na P). Może mi pomóc lepiej zarządzać kapitałem, oszczędnościami i takie tam.

Pewnie bym o całej sytuacji zapomniał, gdyby nie moja ostatnia podróż pociągiem. Obok na siedzenie dosiadły się dwie osoby – kobieta i mężczyzna. Rozmawiali (wiem, że podsłuchiwanie nie jest kulturalne, ale jakoś nie miałem motywacji na siłę zatykać sobie uszu słuchawkami) o uczelniach, planach na przyszłość, etc. Nagle ten mężczyzna zaczął wyciągać jakieś papiery i… były to dokumenty sygnowane w/w firmą. Pomyślałem sobie – cóż za zbieg okoliczności. Chwilę później rozmowa się przeniosła na temat ubezpieczeń i oczywiście sprzedaż swoich usług. Biedna dziewczyna – długo odpierała ataki dość słabego (wg mnie) sprzedawcy (mężczyzna był śniadej cery i arabski sposób “wpychania” swojego towaru).

Najzabawniejszy był jednak sposób uwiarygadniania swojej osoby. Zaczął opowiadać o niezliczonych biznesach, posiadanej restauracji, etc. Okazało się, że jest to IDENTYCZNA historia z tą, którą słyszałem kilka dni wcześniej. Nie wytrzymałem i zacząłem się śmiać – spytałem czy jest Ich więcej – jedynych właścicieli tej samej restauracji, tych samych biznesów. Mężczyzna zrobił się fioletowy ze złości, kobieta – podobnie jak ja – miała niezły ubaw.

Pomijając kwestię fałszywego uwiarygadniania się muszę przyznać, że mój niedoszły Klient wykazał się sprytem. Pewnie gdyby zadzwonił i przedstawił się jako doradca inwestycyjny, to od razu bym go spławił. Ale nie, próbował niby chcąc skorzystać z moich usług sprzedać swoje.

e-biznesowe płatności…

…czyli jak Unia chce dawać pieniądze, a Polska trochę nie chce.

Ostatnio dość często pojawia się tematyka unijna u mnie na blogu, a to za sprawą coraz większego mojego zaangażowania w różnego rodzaju mechanizmy dotacyjne. M.in. w poprzednim wpisie ogłosiłem konkurs (trwający do końca dnia 7 lutego 2010r.) z nagrodą w postaci wejściówki na spotkanie TMT.workshop.

Tematem, na który chciałem zwrócić uwagę w niniejszym wpisie jest terminarz wypłacania unijnych pieniędzy przez odpowiednie instytucje dla beneficjentów – szczególnie działań 8.x POIG. Wyborcza.biz w artykule porusza sprawę bardzo dużych opóźnień oraz skomplikowanych procedur rozliczania etapów projektów.

Najważniejsze jednak jest to, że dziennikarzom udało się wymóc na urzędnikach deklarację konkretnych działań:

- Od przyszłego tygodnia będziemy zamieszczać w internecie “elektroniczny poradnik w odcinkach”, który będzie też przesyłany e-mailem do beneficjentów działania 8.1 – zapewnia Karwat-Bury. – Jesteśmy też w trakcie weryfikacji i wprowadzania zmian do procedur.

Cały artykuł znajduje się tutaj: wyborcza.biz.

TMT.WorkShop 2010 + konkurs

W dniu 17 lutego 2010 roku w sali NewConnect warszawskiej GPW z przedstawicielami PARP spotkają się przedsiębiorcy i beneficjenci POIG działań 8.1 i 8.2. (więcej szczegółów TUTAJ)…

Sam również wezmę w w/w spotkaniu udział jako panelista:

http://biznes.net/tmt.workshop/index/trainers

(oczywiście – jeśli jesteś zainteresowany/-a moją pomocą przy pisaniu / poprawianiu lub ocenie wniosku, to serdecznie zapraszam do kontaktu)

KONKURS!!!

Jednocześnie dla swoich czytelników (a dzięki uprzejmości organizatora) mam do 1 wejściówkę na wspomniane spotkanie. Co należy zrobić? W komentarzu do tego wpisu wpisać dwie rzeczy:
- jedno, dwu zdaniowego hasła reklamowego dla działań 8.1/8.2,
- wskazać przynajmniej jeden adres www serwisu wspieranego przez dotacje (startupu).
(wymagane jest podanie działającego adresu email – właśnie tak skontaktuję się z wybrańcem)

Niezależne i kapryśne jury w postaci mojej osoby wyłoni zwycięzcę 8 lutego 2010 do godziny 12.00. Pod uwagę będą brane wpisy złożone do 7 lutego 2010 do północy.

“internetowy” sposób myślenia

Jakiś czas temu na pod wpisem o komunikacji na blogu o PR (blogpr.pl) miała miejsce bardzo ciekawa dyskusja. Kilka osób dość obszernie wyraziło swoje uwagi i w związku z tym poprosiłem o komentarz do całej sytuacji Jana Zająca*, oto on:

To co mi się wydaje tutaj najciekawsze to specyficzny, stricte “internetowy” sposób myślenia o obsłudze klienta. Na pewno jest mocno związane ze specyficznym społecznościowo-blogowym “rodowodem” marki AdTaily oraz doświadczeniami jej opiekunek i opiekunów. Wydaje mi się, że Julia i Marta wciąż traktują swoich klientów przede wszystkim jako członków społeczności. Relacja ma charakter częściowo towarzyski, a nie tylko biznesowy. Świadczy o tym zresztą słownictwo jakiego używają Prezenterki, sposób w jaki wypowiadają się. Dla znawców społeczności internetowych i social media nie jest to pewnie nic nowego, ale w “tradycyjnych” gałęziach biznesu zazwyczaj można spotkać zupełnie inne podejście do klientów. Którzy zresztą nota bene często nie spodziewają się niczego więcej.

Na ile można utrzymać takie relacje z klientami w biznesie o większej skali? Zazwyczaj nowa, walcząca firma będzie się starać bardziej niż firma, której marki dominują na danym rynku. Tylko w niektórych modelach biznesowych satysfakcja klienta i zadowolenie z jakości obsługi będzie miało sens. Choć z drugiej strony – także w Polsce rośnie zainteresowanie działaniami społecznościowymi w internecie jako nowoczesnym podejściem do programów lojalnościowych i utrzymywania klientów. Polecam np. ciekawą prezentację Katarzyny Prus-Malinowskiej z BZ WBK z ostatniej konferencji Community Standard.

W tej chwili społeczność AdTaily obsługują 2 sprawne i kompetentne osoby. Ciekawe, czy uda się utrzymać ten poziom obsługi wraz z rozwojem biznesu i zatrudnianiem nowych pracowników. Także Ols w swoim komentarzu pisze o chęciach i pasji. Bardzo często pracownicy obsługujący klientów mają niewielkie kompetencje, nie identyfikują się ze swoimi markami i chętnie zmieniliby pracę. Stąd między innymi problemy z jakością obsługi w wielu wielkich i nielubianych firmach.

W komentarzach na blogu Auli pojawił się wątek dotyczący tego, czy Julia i Marta odpowiedziały na pytanie z tytułu prezentacji – jak i po co budować społeczność? rzeczywiście, prezentacja to raczej ciekawe i zgrabne studium przypadku, natomiast nie do końca dostarcza wyczerpującej odpowiedzi – ale czy ktoś rozsądny spodziewał się to usłyszeć w 15-minutowej prezentacji? Na ten temat można by napisać książkę, a i tak znaleźliby się malkontenci. Zwłaszcza wśród komentatorów blogów ;)

*) dr Jan Zając, psycholog Internetu z Wydziału Psychologii UW (http://hal.psych.uw.edu.pl/nowyprofil.cgi?pracownik=288) i współwłaściciel firmy SmartNet Research & Solutions (www.snrs.pl).

Stworzona przez seotalk .|. Spolszczona przez Przemysław Żyła


Drzwi przesuwne Poznań - wykładziny podłogowe - pomoc psychoterapeutyczna - Sałatki - General Electric i Google - Skuteczne sposoby na trądzik - monitoring blog - Stowarzyszenie Księgowych